chór alexandrowa

Byłam na wymarzonym od wielu lat koncercie Chóru Alexandrova i był on po prostu CU-DOW-NY! Totalna perfekcja chóru - bardzo czysty śpiew, niesamowita dynamika [czy głośniej czy ciszej, kiedy wolniej, kiedy szybciej] - chciałabym kiedyś w takim chórze zaśpiewać. U nas niestety synchronizacja leży totalnie. Orkiestra - bardzo nietypowa, zero sekcji smyczkowej w ogóle, zamiast tego dziesiątki bałałajek różnych odmian, akordeony, których ja osobiście nie jestem fanką, ale tu jakoś nie gryzły. Do tego wszystkiego zespół baletowy, i znowu - synchronizacja, sprawność fizyczna, ciągłe uśmiechy na twarzy, brak oznak wysiłku - to wszystko mówi mi, jak potworne treningi są za nimi, jak wiele wysiłku ich to kosztowało, ile pracy w to włożyli. A jakim terrorystą musi być dyrygent i dyrektor całej grupy! To musi być jakiś maniak z niewiarygodnie wielką siła psychiczną. Zapłaciłam za bilet prawie dwie stówy w maju, w prezencie imieninowym dla samej siebie, i nie żałuję ani grosza, to była dobra inwestycja. Ale w ogóle jaki numer zrobiłam :D Kiedy kupowałam bilet, znalazłam sobie super bilet po środku, numer 15, z samego brzeżku, w 5 rzędzie, i cały czas rozsmakowywałam się w świadomości, że będę miała super widoczność. Weszłam na płytę - patrzę, jest moje miejsce, czeka na mnie puste krzesło z brzeżku, i nawet sprzęt rejestrujący był daleko z tyłu. A tu znienacka - w rzędzie przede mną siada wielki facet i niska kobietka - myślałam, ze się zagotuję od razu! Nachyliłam się i MEGA UPRZEJMYM głosikiem poprosiłam, żeby się zamienili miejscami - i się zamienili i wszystko widziałam :)
A potem na koniec wstałam do wyjścia i okazało się, że w ogóle nie siedziałam na swoim miejscu, a numeracja była totalnie inna niż w momencie kupowania biletu,
:O
zaliczyłam niezłą konsternację. Niemniej koncert był wyjątkowy. Jakbym miała ponownie wydać kasę na bilet, to bym to zrobiła.

Ale potem weszłam na fb poszukać opinii o koncercie i pokazała się opinia jakieś Ukraińca, która brzmiała mniej więcej tak. "Polacy, wstydźcie się. Jeśli Ukraina upadnie, to Polska będzie kolejna".
I zmroziło mnie totalnie. Ja się bardzo boję wojny. A już igranie z Rosją i robienie sobie wrogów z Europy uważam za najgorsze co się dzieje - nie mamy nikogo, żadnego wsparcia, żadnego przyjaciela, z wszystkimi się kłócimy, a mieścimy się w samym środku tego kociołka. Putin jest nieobliczalny, to psychopata. No i faktycznie, w tym momencie wychwalanie Chóru Armii Czerwonej to jakaś głupota, chociaż bardzo staram się oddzielić kulturę jakiegoś państwa od spraw politycznych.

Jeszcze miałam kupiony bilet na I spotkanie Klubu Filmowego, w sumie nie wiem o co chodzi, ale bilety były po 8 zł, stwierdziłam, że cokolwiek będą grali, to warto. Film miał tytuł MAGICZNA PODRÓŻ FAKIRA, KTÓRY UTKNĄŁ W SZAFIE. :D przed filmem pojawił się gościu, który rozpętał żywą dyskusję wśród wszystkich 11 widzów pt. Magia w życiu codziennym. Przetrwałam to jakoś, a film był naprawdę zabawny ;D

Następny, za miesiąc, to film dokumentalny o życiu Marii Callas, jednej z najbardziej znanych śpiewaczek operowych, i oczywiście mam już bilet na II spotkanie Klubu Filmowego w cenie, nadal 8 zł :D

A jeszcze oglądałam wybory Mister Supranational. Niespecjalnie było na kim zawiesić oko, w większości panowie o ciemnej karnacji, którzy nie trafiają mi do serca. Ale jeden, blondas, przepiękny! o mamo, reprezentant Rosji [wrrrgrrr] Mikhail Baranov, co za uroda :O

matka karmiąca 23.12.2018, 17:55

Jaka celna uwaga o dyrygencie! Prowadzący musi być wymagający bo inaczej nie ma efektów.

Misica 23.12.2018, 15:38

Ola, nawet nie wiesz jak się cieszę, że Twoje marzenie sie spełniło.
Buziolki

dees 18.12.2018, 09:43

Polska nie będzie kolejna, bo Putin jest wystarczający inteligentny, żeby szalonych Polaków nie brać sobie na głowę. Skłócanie ich z Unią to natomiast przyjemna rozrywka.

Ala bez kapci 17.12.2018, 21:09

A propos biletów. Będąc dzisiaj w ferworze porządków naszykowałam do spalenia w piecu jakieś stare rachunki. Opaczność nade mną czuwała, bo przejrzałam je jeszcze przed drzwiami kotłowni. W jednej z kopert rzeczywiście był rachunek, a w drugiej bilety na lipcowy koncert Marka Knopflera. Prezent gwiazdkowy dla teścia i urodzinowy dla Męża. Aż mi się włos jeży jak pomyślę, że mogłam puścić z dymem 6 stów.

ewa 17.12.2018, 20:19

Wczoraj też siedziałam na 15. miejscu w 5. rzędzie - taka koincydencja:) tyle że na finałowym koncercie przebojowych partii chóralnych z kilku oper w starej filharmonii wrocławskiej, na którym też się dobrze bawiłam.
Pozdrawiam z Wrocławia:)