nowa fajna piosenka!

Ja to mam zawsze spóźniony refleks. Ostatnia dowiaduję się o nowych piosenkach, filmach, aktorach, celebrytach, ciążach, nowych osobach i wypowiedzeniach, albo też te informacje omijają mnie szerokim łukiem. No mało ciekawska jestem. Ale tym razem, ha! Od razu wyczaiłam nową piosenkę Feel i yyyyy nie Morengo, nie Libre, nie Lambre….. Lanberry! Kurde, nie mogę spamiętać. Piosenka reklamuje nowy film Exterminator i mnie jak najbardziej zachęciła, chociaż nie mam bladego pojęcia, gdzie i kiedy to obejrzeć. Bo u nas w okolicy nie ma nigdzie. Być może będę musiała zaczekać aż wyjdzie płyta z gazetą, hehe. Piosenka, jak to większość polskich piosenek, treść ma bez sensu, ale co za melodia fantastyczna, jaki rytm miły dla duszy i harmonia miła dla ucha! Teledysk także ogląda się bosko, bo wiecie co… ja zapamiętałam tego Piotra Kupichę jako wymoczkowatego, lekko piskliwego wokalistę. A tu…! Jakże on zmężniał, jak on HOT! wygląda! Jak się śmieje, jak śpiewa, jak się rusza! Panienka również miła dla oka, chociaż nie mam pojęcia, kim jest, wygląda na młodziutką i zupełnie do tego MEGAHOT Kupichy nie pasuje. Oczywiście najlepiej pasowałabym ja ;)
Piosenka, mam takie wrażenie, jeszcze nie jest super ograna, jest dopiero na początku grania jej przez Eski itp., ale czuję, że będzie hitem do porzygania, słyszanym wszędzie i o każdej godzinie. Wspomnicie moje słowa. Posłuchajcie jej teraz, póki jeszcze nie jest znana.

No chyba, że jest, a ja jak zwykle nieogar.

W sobotę przed Wielkanocą Młoda pojechała zawieźć do Babci świąteczne wiktuały – śniadanie oczywiście u mnie, z DZIADKIEM, TAK! Tak postanowiłam i zdecydowałam i oznajmiłam wszystkim, ze ma być rodzinnie i cywilizowanie. Chcę mieć normalne i rodzinne święta chociaż jeszcze jeden raz. No ale Mama też musi mieć u siebie troszkę świątecznych pyszności, więc Młoda, jak ten Czerwony Kapturek, zasuwa do Babci z sałatkami, ciastami itp. I wtem, telefon. Mama, bo tu na poboczu jest taki piesek, i on na pewno się zgubił i jest czyjś, i zadbany i się boi! Jessssssuuuuuuu! I to sunia. A my, przypominam, mamy już sunię w domu. Młoda pojeździła jeszcze po pobliskim osiedlu, szukając właściciela i co było robić, wróciła do domu z małym gnojkiem. Dała ogłoszenie na fb na spotted, troszkę się poudostępniało. Wet, który zna naszą rodzinę doskonale, bo Mirka to już czwarty pies, czwarty owczarek, który jest pod jego opieką, powiedział, żeby rano w niedzielę przywieźć pieska, sprawdzi czipa, a jak się nie zgłosi właściciel, to on poszuka nowego domu, ewentualnie zawiezie do schroniska, do którego ma stały dostęp na kontrakcie. No dobra. Sunia na oko 5 miesięczna, maluch! Dziki, rozbestwiony, nie widział NIC ZŁEGO w tym, aby wskoczyć na moje łóżko, które jest świętością i żaden pies tam wstępu nie ma. Sikający w domu! Więc Młoda ze szmatą za nim. Mirka, chociaż w szoku, zaakceptowała smroda małego i nie zjadła, a mogła! Gnojek w nocy wskoczył na stół i zeżarł chrupki psie z miseczki, nasikał na mój cudny dywan, latał jak z pieprzem po domu, musiałam go ze trzy razy skopywać z łóżka, a w końcu znalazł sobie kącik na Młodej łóżku i spał do rana. I to wszystko, zaznaczam, przed śniadaniem wielkanocnym, gdzie wiadomo, że pyszne jedzonko, świeże, na ostatnią chwilę robione i Młoda zaaferowana psimi interakcjami i wyprowadzaniem – nie było drugiej smyczy - więc za wiele nie pomogła. Z rana do weta, czipa nie ma, piesek został. Najgorsze nie było sprzątanie, ani karmienie, ani wyprowadzanie – najgorsze w takiej sytuacji jest tak, że nie sposób się nie przywiązać do psiego malucha, który tak się cieszy i na dodatek ładnie bawi z Mirką. No serce pęka – ale ja już i tak korzystam z ludzkiej uprzejmości przy opiece nad Mirką – nie mogę w obecnej sytuacji jeszcze dociążać kogoś i siebie dodatkowym obowiązkiem.
Szczęśliwie na wieczór znalazła się właścicielka, niespecjalnie przejęta faktem, że pies wyskoczył z auta, pojechała dalej i obiecała pieska zabrać w poniedziałek. Dla mnie nie do pojęcia – gdyby nam Mirka zginęła i się odnalazła cudem, to ja bym w środku nocy i nad ranem leciała na pysk odebrać mojego sierściucha, a tu, lajcik, proszę, to jaaaa odbiorę Tinę w poniedziałek, tak? Ech, ludzie.

Rolnik nowy się rozpoczął! Oczywiście ja już mam upatrzonego kandydata, z którym się widzę na starość i jest to Marek, ale za daleko i za usportowiony, więc rezygnuję tu z miłości i będę trzymała za niego kciuki. Jedna kobieta, dwóch dziadków – a wszyscy pozostali są dla mnie identyczni…
Za dwa tygodnie będę już w Amsterdamie, ale jazda.

Bocianowa przyleciała! Czekamy na jajka teraz.

o-s 11.04.2018, 21:44

Na oko bocian jako silniejszy przylatuje wcześniej, szykuje chałupę i czeka na bocianową, która jako słabsza dolatuje później.
Na oko:)

Ma. 11.04.2018, 15:36

Po czym odróżniasz bociana od bocianowej?

ferita 10.04.2018, 23:07

film miał premierę 5 stycznia 2018, więc może dlatego nie ma go u Ciebie w kinach ?:)))

sylwia 05.04.2018, 23:19

na polsacie jest program "wyjdź za mnie ' w czwartek po przyjaciółkach , niektóre pary od czapy choć jest przypadek miłości od pierwszego wejrzenia

frotka 04.04.2018, 23:11

byłam na filmie
CUDO!