trzęsę tyłkiem

Szczerze powiem, że lapa włączam raczej rzadko. Czy nie wydaje się Wam, że lepiej jednak prowadzić takiego bloga na fejsie? Mam go odpalonego na komórce i na bieżąco tam bym wrzucała notki, cokolwiek mi do głowy przyjdzie, bo niestety ale umyka. Tym bardziej, że starość nie radość i pamięć już nie ta.

Powiem Wam, że zaczyna mnie ten zabieg niepokoić z kolanem. Jakoś boję się chwili, kiedy zamelduję się w szpitalu, tych wszystkich formalności, procedur przygotowawczych, bólu, znieczulenia, skrobania kolana, rehabilitacji i chodzenia o kulach potem. No boję się. I też okazuje się, że coraz więcej imprez mnie ominie. Panieński wieczór koleżanki, jej ślub, firmowa impreza, impreza u dostawców, dość ważne targi, fajna impreza z chórem, jakoś wszystko skumulowało się na wrzesień. Trochę niefajnie.

Nadszedł czas na przegląd auta. Szczęśliwie audi w doskonałej kondycji, pan nie miał się do czego przyczepić, alleluja, ponieważ pod samym końcem wakacji dopadło mnie nieopisane ubóstwo finansowe. Faktem jest, że odłożyłam na konto rezerwowe dużo więcej niż zazwyczaj, poza tym miałam do zapłacenia ubezpieczenie auta, znienacka dentysta, jedna szafka do kuchni, no i teraz ten przegląd, poza tym muszę jechać do Młodej odebrać jej klamoty, 450 km w dwie strony jak nic. A jeszcze na oku mi jakiś parch wyskoczył, i nastraszona przez koleżanki, że przez zakażenie bakteryjne mi kolana mogą odmówić, popędziłam do lekarza i jeszcze 80 na leki. A z racji, że upały, jeździłam dwoma autami, audi i bmw wujka gdzie jest klima, więc musiałam zatankować oba. W środowy wieczór biegałam po domu jak szalona szukając źródła szybkiego dochodu. Jak weszłam na konto rezerwowe i zobaczyłam, że w końcu udało mi się osiągnąć okrągłą sumkę, to zwątpiłam - nie chciałam jej pękać. Znalazłam porzucone jeszcze od ojca 20 usd, 43 złote w puszce kuchennej, 100 odebrałam długu od koleżanki, wyczyściłam konto do ostatnich sześciu zł [oczywiście zaraz dostałam smsa od banku z propozycją karty kredytowej, spierdalać mi z tymi kredytami, ale już] i dojadę do tego Gdańska, ale wrócę już na oparach. Szczęśliwie w poniedziałek wypłata :D Ale gdybym jeszcze musiała naprawiać auto, toooooooooooo już nie.

Kiedy się wprowadziłam tutaj, do nowego mieszkania, cieszyło mnie BARDZO wszystko, ale najbardziej, że to takie spokojne miejsce, cisza, spokój. Kurwa, no. Rok, dwa po wprowadzce wszystkie trzy pozostałe rodziny powiększyły się. I teraz te dzieci mają 2-3 lata. Metodą wychowywania tych dzieci, zwłaszcza teraz, latem, jest rozbieranie ich do golasa i puszczanie luzem na parkingu, podczas gdy rodzice z kawą, obiadem, praniem, sąsiadami, znajomymi, piwem, kawą, siedzą na schodach. Doprowadza mnie to już do białej gorączki. Nie mam szans na jakieś cishe wprowadzenie kogokolwiek, np znajomego, bo oczywiście natychmiast wszystko [poza drącymi się dzieciarami] cichnie i włącza się tryb obserwacyjny. Popołudnie i wieczór to jakaś masakra, wrzaski dzieci, rodziców, muzyka, gadanie przez telefon, wychowywanie dzieci za pomocą histerycznych wrzasków, to jest nie do zniesienia. Plan na sezon zimowy - zamontować na raty wewnętrzną klimatyzację. Bo kolejnego takiego sezonu nie zniosę - muszę mieć okna zamknięte na amen i koniec. Kurde, ja przecież pamiętam, jak Młoda była młoda - latem po robocie jeździło się nad jezioro, morze, chodziło na plac zabaw, na basen, czemu do chuja ciężkiego oni wszyscy okupują te pieprzone schody! I jeszcze rodzina i znajomi! Wiecie, ze huśtawka i zjeżdżalnia dla dzieci jest 20 m obok? i są tam ławki dla rodziców, i trawa, i cień. A 100 m dalej - wielki plac zabaw połączony z ternem piknikowym. Na tym naszym parkingu dzieci nie mają NIC do robienia, więc i energia je zwyczajnie roznosi. Co ciekawe, dzieci, co do których myślałam kiedyś, że to podejrzana rodzina, są względnie najgrzeczniejsze. Dziecko tych, którzy wydawali mi się Ą i Ę jest OKROPNE i totalnie niewychowane. Ma chyba z półtora roku, może dwa i nikt nad nim nie panuje. Rok temu zgodziłam się, żeby na trawniku pod moim oknem stanął basenik. Spoko - przecież tu super zabawa dla dzieci. W tym roku nikt baseniku nie postawił, ani pod moim, ani pod żadnym innym oknem, a pogoda sprzyjała wyjątkowo. Dzieci mi żal, mają za rodziców leniuchów i wszystkich bym pozamykała w swoich chałupach, niech siedzą i pilnują ogniska domowego i w nosie mam, że 30 stopni. Patola, fuck. Żeby wychowywać dzieci za pomocą ganiania z gołą dupą po parkingu. Nie dziwne, że dzieciaki rozrabiają, nie znają żadnych innych rozrywek, poza tym pieprzonym parkingiem.
Uff, wykrzyczałam się. Może jak się zrobi chłodek, to wygodni ich do domów w końcu i będzie spokój.

Mil 16.09.2018, 15:12

Wiem że Tobie to nic nie da, ale powoem ci że aktualnie po dokonaniu wyczynu przeprowadzenia się z małego miasta do Londynu, muszę ze względów finansowych wynajmowac pokoj. Pospieszyłam się i zasugerowałam mężowi - a weźmy ten tu - pierwszy z brzegu...mieszkam teraz ze stadem obywateli Hondurasu, którzy permanentnie nie zamykają drzwi wejściowych, wyjęli środek garnka do ryżu i gotowali w nim na kuchence (odratowałam), nie wiedzą co to sprzątanie, są głośni i w większości nie umieją słowa po angielsku. Nazywamy ich Montessori, bo "sori" to główne słowo jakie znają. Kurwa, jak ja nienawidzę sąsiadów z przymusu. Jak to niedługo kwieciście opiszę, to podam Ci adres i zaproszę serdecznie do siebie - ja właśnie stawiam pierwsze kroki w blogowaniu na FB, z duchem czasu idę...

Kayah 05.09.2018, 23:48

No weź Ola! Nie mam fejsa dla zasady i nie będę miała; bo zdrowsza jestem bez tego, a komunikuję się cudownie z rodziną, przyjaciółmi, etc. inaczej i jest git.

Zdrowia!

Gdańsk... 05.09.2018, 22:51

...mówi FB stanowcze nie! Dzielnie wytrzymuje, ale nie wie kiedy w końcu pęknie... żeby "istnieć".

foksal 03.09.2018, 19:19

spoko, bywa w wakacje, jeśli nie stać ludzi na wyjazdy. siedzą pod blokiem i się integrują. ale już jesień i będzie spokój :)

mp 30.08.2018, 12:31

Szkoda dzieciaków, może niech administrator terenu zawiesi w bloku jakieś pismo z prośbą o niezajmowanie parkingu w innych celach , niż parkowanie aut (np. ze względu na niebezpieczeństwo potrącenia dziecka). Choć pewnie marne szanse, żeby na takie towarzystwo prośba zadziałała. FB nie mam, a nie da się pisać notki na smartfonie i umieszczać tutaj ?

Misica 29.08.2018, 18:27

Tez bym wolała tutaj niz na FB.
Chyba ze na fb krótkie wpisy a tu raz na jakis czas dłuzsza notka :)

PS. Wspieram sprawe kolana i wysyłam duzo dobrej energii z Teneryfki

dorota 29.08.2018, 10:52

a ja nie istnieję, ponieważ nie mam FB. Litości :)

Beem 28.08.2018, 20:37

I ja też nie fejsbukowa.Miej litość!

dc 28.08.2018, 19:37

Ja tez bez fb :-(

Monika 27.08.2018, 18:23

Ja nie mam fb:(( co do znieczulenia ,miałam ,nic strasznego ,nic mnie nie bolało .Tylko te leżenie po ,dziwne uczucie nie czuć dołu ale generalnie ,strach ma wielkie oczy :) Trzymak kciuki

Taleyah 27.08.2018, 17:32

Mnie obojętne czy tu czy na fb ale pytanie czy każdy czytelnik ma fb?

Hanka 27.08.2018, 08:37

Ja się skonfliktowałam i to nie raz, bo sobie palarnię sąsiedzi zrobili na korytarzu, a u innych pies wył (godzinami) jak wychodzili z domu. Czasem lepiej od razu spacyfikowac towarzystwo, niż jak im się utrwalą zwyczaje typu posiadówki na schodach.
Nie wszyscy mają FB:-(

kajaBln 27.08.2018, 02:48

:) jestes mega
Ale jestem pewna, ze moga zalozyc sweter jak bedzie chlodniej hahaha

aba 26.08.2018, 23:17

Co do fb. Rób jak Ci wygodnie. Czytelnicy się dostosują. A na pewno ucieszą jeśli notki będą częściej. Czytam Cię od początku prawie i to już trwa tyle co Moda na sukces, ale ciekawsze, bo samo życie. Uściski

O-s 25.08.2018, 08:11

Zjeżdża na miesiąc do domu, opiekować się kaleką matką :) parking poniekąd zamknięty i nie o to mi chodzi, żeby konfliktować się z sąsiadami ;)

M2m 24.08.2018, 23:43

Jeden telefon na policję, że dzieci bigają po parkingu i wjedzie tam opieka społeczna na sygnale. Od razu patuski zajmą się swoimi 500+.

Zabierasz rzeczy Młodej? Coś się stało?