wrzesień, środek lata

Nadeszła jesień, a wraz z nią moje ulubione, ukochane programy. Rolnik szuka żony to ten, który mnie porusza najbardziej. W tegorocznej edycji jedną z kandydatek jest niejaka Jessica. Kto ogląda, ten wie, że jest to postać kontrowersyjna pod względem wizualnym i nie tylko, ale zgódźmy się, nie jestem osobą, która mogłaby z czystym sumieniem krytykować czyjkolwiek wizerunek, więc ja nie o tym. Wśród komentarzy na temat jej uczestnictwa dość często pojawia się mem z napisem "DŻESIKA BEJBE PLIS DONT MEJK MI KRAJ" i nie rozumiałam go, dopóki mi dziecko nie pokazało utworu na yt pod tymże tytułem, z którego właśnie pochodzi fragment tekstu. Obejrzałam teledysk i przysięgam, on zmienił moje życie, chociaż nie dotyczy tej konkretnej dziewczyny. To dzieło nadzwyczajne wręcz, pod względem estetycznym, audiowizualnym, artystycznym, lingwistycznym, po obejrzeniu go i wysłuchaniu dosłownie zabrakło mi tchu na długo. Każdy szczegół jest dopracowany perfekcyjnie i tworzy fantastyczną, spójną całość. Przy czym oczywiście sam teledysk pochodzi sprzed dwóch lat, audio ma 30 mln wyświetleń i jak zwykle z opóźnionym refleksem dowiaduję się o najważniejszych osiągnięciach polskiej sceny muzycznej. Ja to tak zawsze ech.
O tu o można zobaczyć, POLECAM USIĄŚĆ NAJPIERW I FUlL KONCENTRACJA.

https://youtu.be/s8Px2LI2Frs

W samym rolniku me serce skradł niejaki Marek, który ma mój albinosowaty typ urody, połączony z chłodem w zachowaniu i nawet mieszka bardzo niedaleko! i gdyby nie planowana na koniec wakacji operacja kolanka, to pewnie bym w końcu przezwyciężyła wrodzoną nieśmiałość i napisała, ale tak to stwierdziłam, że dam szansę innym kobietom. Wśród nich jest taka Aneta, dziewczyna przepiękna [tym bardziej, że kręconowłosa <3] , delikatna, kobieca, uśmiechnięta, strażniczka domowego ogniska, moim zdaniem pasująca do niego idealnie, więc życzę im obojgu z całego serca, żeby im się udało. Co za emocje. A jak im się nie uda, [oby jednak się udało!], co stwierdzę w odcinku specjalnym w Boże Narodzenie, to przysięgam, że piszę do niego osobiście. Już będę na chodzie.

Mama wzięła do siebie ambitny cel, który postawiłam - czyli w październiku do roboty. Codziennie wydłuża ćwiczenia, dodaje nowe, nie wykazuje specjalnych odruchów litości na moje wycie i cierpienia, wyzwiska, pot i krew, w ogóle nieczuła jest strasznie. To wszystko przynosi efekt w postaci malutkich, codziennych sukcesików, o których śmiech w ogóle pisać, bo kogo może poruszyć fakt, że HURA! udało mi się usiąść na kibelku, ale ze zgięciem kolana, a nie w półszpagacie. Albo że już umiem [co prawda wolno] schodzić prosto ze schodów. Kurde, to było ciężkie. Albo wsiadłam w końcu na rower stacjonarny z drugiej strony. Albo, że przesypiam już noc bez pobudek przy każdej próbie zmiany pozycji i to bez tabletek. Idzie szybko. Dzięki Mamuś :* Już wiem, jakim cudem ta kobieta osiągała tyle sukcesów za młodu, gdyby nie kompletny brak przedsiębiorczości w naszych genach, to ta kobieta powinna być mega bogata, opływać w luksusy i mieć własną sieć klinik rehabilitacyjnych.

Udało mi się na działce zarządzić co trzeba. W ogóle wnerwiłam się. Kupiłam w Bricoarche wspaniały szlauch, taki pomarszczony, rozciągający się, bardzo komfortowy w użytku. Niestety po 4 miesiącach pękł. Kupiłam więc nowy, bardzo podobny, i wytrzymał miesiąc!!! NO KUR#A!!! I to pękł w najgorszym momencie, kiedy mi akurat lekki, poręczny szlauch jest bardzo potrzebny. One nie są tanie, te szlauchy, wiecie, są lekkie, wygodne, ale jak widać, bardzo nietrwałe, więc wnerwiłam się nieco. Na przyszłą wiosnę muszę wymyślić inne rozwiązanie, a póki co, życzę Bricomarche, aby im wszystkie rynny popękały tak, jak mi popękały szlauchy od nich, flejtuchy jedne, jak można takie buble sprzedawać. Co polecacie ze szlauchów?

Korzystając z wolnego, przygotowałam sobie elegancki, excelowy grafik prac na działce. Tylko to, co naprawdę mam lub chcę mieć. Oczywiście, są Działkowce, jakieś tam inne publikacje, ale one dotyczą wszystkiego chyba, co istnieje na ziemi, i dokopać się tam do tego, co mnie interesuje, jest ciężko. A tak to mam tylko to co moje. I dopóki będę początkującym działkowcem, to będę sobie takie grafiki robiła co rok i się ich trzymała. Na przykład teraz powinnam rozsadzić posiane chyba ze dwa miesiące temu goździki. Jeszcze tydzień ćwiczeń i rozsadzę, boże, jak mi się już tęskni do tego grzebania w ziemi.

Grzybów u nas nadal nie ma. Całe szczęście! Bo ze stresu bym chyba na serce padła. Póki co, oglądam sobie znaleziska z reszty Polski, zazdroszcząc zawzięcie, i ciesząc się, że dzięki suszy u nas nie cierpię jeszcze bardziej. Bo byłam na spacerze w lesie, przeszłam o kulach ze 100 m po płaskiej, twardej drodze, i to było na tyle. W ogóle samo chodzenie o kulach jest mega męczące. Już niedługo, mama obiecała, będę mogła chodzi po domu bez nich, a potem i poza domem.




batumi 11.10.2018, 07:44

ej no, już październik! halo! ;)

KajaBln 29.09.2018, 12:49

Powrotu do zdrowka…
piosenka zatyka dech ufff… co za moc

taleyah 21.09.2018, 14:03

Pieśń o Jessice przypomina mi estetyką -> https: //www.youtube.com/watch?v=MNyG-xu-7SQ

Dont_give_up 20.09.2018, 16:54

Obejrzalam teledysk z linku - jestem w szoku i nie wiem co powiedziec.....

basia 20.09.2018, 08:39

Dlaczego jak chce się wejść do starych wpisów, to trzeba wpisać użytkownika i hasło? Ktoś zna?

martyna 18.09.2018, 08:57

Dobrze czuję, że Twoja relacja z mamą dojrzała? Chyba w ostatnim czasie z Twoich wpisów zniknęły żal i gorycz wobec rodzicielki :) to piękne :)

again 17.09.2018, 21:09

I tak trzymać! Powoli, ale do przodu i operacja zostanie już niedługo tylko mglistym wspomnieniem.