znaki

Było miło, a teraz do rzeczy.

Chadzam na randki, wiadomo, od zawsze mam kłopoty z ustabilizowaniem życia. Z mojej listy faceta idealnego sprzed lat zostało już niewiele: niepalący, pracujący, w zbliżonym wieku i posiadający auto. To naprawdę lista minimum, której się trzymam, aby uniknąć potem nieporozumień, bo już znam siebie na tyle, aby wiedzieć, że odstąpienie od jakiegoś punktu doprowadzi do smutnego końca. No ale spotkać się i tak trzeba, pogadać, zobaczyć się na własne oczy, ja nadal czekam na strzał w serce.

Są znaki ostrzegawcze, które powodują u mnie dzwonek alarmowy w trakcie takiego spotkania [zbiór z kilku randek]
-pan chce przyjechać pociągiem / autobusem, albo nawet nie ma prawa jazdy [52 lata, wtf], albo co gorsza stracił je.
-pan się spóźnia
-pan wykazuje oznaki braku zrównoważenia - zmienia zdanie, obraża się, zrywa i godzi
-pan oznajmia, że nie pracuje, ze jest na rencie, że pracuje w ochronie
-pan mówi o złodzieju Tusku
-albo o tym złodzieju swoim szefie
-a tych pedałów wszystkich to ja bym na Syberię
-kaczyński w końcu zrobi porządek z tymi uchodźcami
-pan mówi źle o byłej
-pan ma obgryzione, zaniedbane paznokcie
-co? Dlaczego chcesz bez szynki? No chyba nie jesteś jakimś, hehe, pojebanym wege cos tam. To możesz mi oddać szynkę.

Przy każdej z tych pozycji dźwięczy mi w mózgu mały dzwoneczek, dzyń, dzyń, uważaj, może warto dać mu szansę, nie jesteś młoda, nie jesteś piękna, dzyń, nie jesteś bogata ani rozrywana przez mężczyzn, nie chcesz być chyba sama, dzyń, dzyń, ale uważaj.


Aż tu nagle gościu znienacka zaczyna się rozwodzić nad szczegółami natury zdrowotnej bądź intymnej, jednocześnie zajadając się pizzą z szynką [tak, z dodanymi kawałkami z mojej części:


„i jak wtedy mi to zaczęli wycinać, to zaczęło się babrać, jakieś zakażenie, i na rankach zaczął się pojawiać jakby naciek jakiś, takie białe strzępki tkanki, oni nie wiedzieli co to jest, czy to nowotwór, czy może jakiś torbiel, to się tak rozrastało [---gul mi w gardle rośnie---], a potem się okazało, że wkładali mi do rany antybiotyk i to martwe bakterie tak się odkładały i to takie biało żółte fragmenty tak było widać, a teraz mi się to nie goi w ogóle, pokażę ci”

A u mnie w duszy już od 2 minut rozlega się przeciągłe charakterystyczne, dobrze znane wycie „O KUUUUUUUURWA DOBRAAA”, nie chcę oglądać, i już wiem, że nic z tego nie będzie, że nie będę tego gościa szanowała, że już nim podświadomie gardzę, że nie mam do niego uczucia, za to roztkliwianie się nad sobą, za brak poczucia niewłaściwości takich wyznań przed kompletnie obcą osobą, za brak zainteresowania mną w trakcie spotkania, za tę obrzydliwość, którą mi właśnie zafundował, bo już wiem, że będę takie wyznania słyszała co pół godziny. Czy ja kogokolwiek raczę opisami moich cierpień po operacji, i jak ta rurka mi wystawała z kolana, i z niej wyciekała ropa z krwią, a potem jak ją wysiorbywali i wyciągali? Nie, zostawiam te soczyste szczegóły dla siebie.

A na koniec, wisienka na torcie. „to nie była randka, oddaj mi należność za konsumpcję”. Przeliczam skrupulatnie swoją część, wychodzi 8,63 zł, zaokrąglam w górę do 9 zł, bo tam jeszcze był sos czosnkowy i próbuję wymazać to z pamięci, żeby nie tracić wiary z męski ród, i nie przerzucać złych doświadczeń na wszystkich facetów na świecie, chociaż ciężko doprawdy.

A, i jeszcze, fragment smsa od pana, który zdążył ze mną zerwać dwa razy, zanim jeszcze mnie zobaczył [nadal nie zobaczył i nie zobaczy, nie z mojej winy].

"Na początku gdy powiedziałaś że śpiewasz, to już miałem złe myśli. Raz miałem do czynienia z takimi ludźmi i okazało się, że większość to alkoholicy i narkomani".

Serio, świecie? tylko tyle dla mnie masz?

o-s 11.01.2019, 21:42

andy>> nie, to znaczy, że nie stworzymy sensownego związku Ty + ja. Każdy może mieć swoje wymagania,wynikające z realiów bądź widzimisiów, moje są takie.

andy 05.01.2019, 19:42

... rozumiem (nie robię błędów ortograficznych)...

andy 05.01.2019, 19:42

Jeżdżę rowerem i nie mam prawa jazdy (reszty nie spełniam), rozumie, że jestem do kasacji bo auto na pierwszym miejscu?

o-s 15.12.2018, 17:50

Kayah>> wie, ale nie wnika i w sumie mało ją obchodzą matczyne nudy

Kayah 15.12.2018, 02:50

A teraz coś z zupełnie innej beczki :) Chciałam wcześniej już kilka razy zapytać - czy Młoda wie o blogu?

Kayah 15.12.2018, 02:41

Ola, to jakieś kosmiczne nieporozumienia dopuściłaś do spotkań; wychodzić bez płacenia od razu przy pierwszej lampce ostrzegawczej > bez tłumaczenia :) Jesteś warta naprawdę fajnego, normalnego z krwi i kości faceta i on gdzieś tam jest na pewno.
Ja wciąz gdzieś wierzę, że tak jest i próbuję na kilku stronach raz na jakiś czas. Jeśli już się spotkać - to na podobnych poziomach; nawet jeśli nie ma tej chemii - warto poznać kogoś fajnego, nowego, wymienić doświadczenia. Zresztą rozpisałam się, ale jestem na podobnym etapie. Pozdrawiam i kibicuję!

marta 11.12.2018, 21:38

ale sie usmialam na dobranoc, gdzie takich facetow produkuja;)

lula 10.12.2018, 22:37

Jak Ci juz dzwoni ten dzwoneczek, to absolutnie ma dzwonic w druga strone, czyli nie umniejszaj swoich zalet, a na kazde dzyn, dzyn (cos w tym "nim" jest nie tak), uciekaj jak najpredzej, nawet nie konczac pizzy. To musi Cie ten amor trafic, bez tego ani rusz! Po co Ci byle kto?

ania 10.12.2018, 14:21

a ja też tęsknię za Twoim Ogniem.
kłopoty, no pewnie i tak, ale ile emocji, i nudy nie było, i takich obrzydliwości...
a już myślałam, że randkujesz jakoś z sukcesem, bo gdzieś tam ostatnio coś w komentarzach było, że się z kimś spotykasz.

maggis 10.12.2018, 11:13

A tu można przeklinać ? ;) bo pomyślałam: "ja pier...ę" ;) Masz wyjątkowe szczęście chyba do takich okazów :) Powodzenia, oby znalazł się taki nie tylko akceptowalny, ale zajebisty !

O-s 10.12.2018, 09:09

Ael>> w sensie za tym moim Ogniem?:) ostatnio mnie na Sympatii zaczepil i miałam na tyle przytomności umysłu, żeby go bez słowa odpowiedzi zablokować. Jestem z siebie dumna, ten facet to kłopoty, nawetv- TYM BARDZIEJ! - że na jego widok mi kolana miękną;)

Caroline 10.12.2018, 00:10

Co za ubaw.. no gosc prostolijny, ale swoja droga moglas go wyhamowac wczesniej, sorry, jem, oszczedz szczegolow, a juz na pewno lepszy Taki co buzie otworzy niz Taki, ktory juz cud ze przyszedl wogole, jest niesmialy, siedzi sie i patrzy na Ciebie, jedynie usmiecha, nie zadaje pytan.. i kazde slowo musisz wyciagac :)
co do prawa jazdy to bardzo dobry punkt, dzis nie miec prawa jazdy to tak jakby nie miec jednej reki.. tak samo przydatne, jak komorka.

AEL 09.12.2018, 21:04

Ja tam nadal tęsknię za Ogniem...

Asia 09.12.2018, 19:57

No właśnie. Przeraża to mnie. Zaraz minie 2 miesiące od rozwodu i jakoś tak bez żadnych rozterek i ze spokojem przyjmuję fakt, że do końca życia już będę sobie sama. I tak jeszcze nie czas dla mnie na randkowanie, bo najpierw muszę wygasić w sobie uczucie do ex-męża, ale i tak. Jak sobie pomyślę, że mam chodzić na randki, opowiadać o swoim życiu, poznawać się, to aż mnie mrozi. W ramach "wygaszania" uczucia - wizualizuję sobie kogoś, kogo może poznam w jakiś naturalny sposób. Typu: jestem na warsztatach z odnawiania starych mebli (uwielbiam) i poznaję tam kogoś, kto też przyszedł ze swoim znalezionym na śmietniku krzesłem do renowacji. I nie boi się elektronarzędzi i chce się czegoś nauczyć i zrelaksować się po pracy. I po prostu przyjaźnimy się, gadamy o lakierach i bejcach, a potem nagle okazuje się, że odnawiamy razem kołyskę. Nie, no - tu pojechałam - mam 43 lata, kołyska mi nie grozi. Ale wizualizacje mają to do siebie, że rządzą się swoimi prawami. ;)

O-s 09.12.2018, 19:07

Czytelniczka >> nie oceniam. Moim zdaniem zawsze jest przydatne, a w moim przypadku to już mus, przy takim trybie życia. Może go namow :)

mila 09.12.2018, 19:03

O losie skąd się tacy biorą?

czytelniczka 09.12.2018, 18:32

Ej, mój mąż, rocznik 1984, nie ma prawo jazdy ;) W niczym mu to jednak nie ujmuje ;)

:) 09.12.2018, 14:04

O mamo, ale Ci sie trafiaja okazy. A Ty jestes mega cierpliwa, bo przy jedzeniu pizzy chyba bym nie wytrzymala takich opisow strzepkow w ranie i od razu bym wstala i wyszla ;) Trzymam kciuki, zeby trafil sie jakis zrownowazony, mily i spelniajacy kryteria.

Agnieszka 09.12.2018, 13:33

a ja właśnie chciałam wrócić na rynek randkowy... chyba nie mam tyle sił żeby takie cuda przetrwać